OkładkaWywiad środowiskowyPolitykaNocna ZmianaTelegrafLikwidacja WSI"Katastrofa" smoleńskaPodsumowanie

Teczka personalna Jarosława Kaczyńskiego

2: Wywiad środowiskowy.3: Polityka4: Nocna Zmiana5: Telegraf6: Likwidacja WSI7: "Katastrofa" smoleńska8: Podsumowanie
12345678 / 8
Zaczęto dn. 17 kwiecień 1985
Nr ewidencyjny 3254/6
Sygnatura akt 3254/34
ImieJarosław Kaczyński
Zamieszkały01-769 Warszawa
GminaWarszawa
PowiatWarszawa
TECZKA PERSONALNAhttp://teczki.obserwowani.pl/3254.html
POWIADOMIENIE
Jarosław Kaczyński
1949 r.
01-769 Warszawa
Warszawa
Warszawa
mazowieckie
Patryk S.
Do
Proszę wypełnić adres pocztowy nadawcy.
Temat
Treść
Proszę wypełnić treść wiadomości.
Jarosław Kaczyński urodził się 18 czerwca 1949 w Warszawie na Żoliborzu. Ojciec, Rajmund Kaczyński, urodzony w Grajewie z matki Franciszki ze Świątkowskich, zrodzonej w Gronowce koło Odessy, z zawodu inżynier, był żołnierzem Armii Krajowej i uczestnikiem powstania warszawskiego. Za udział w powstaniu warszawskim został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari z rozkazu nr 512 dowódcy AK Tadeusza Bora-Komorowskiego z 2 października 1944 (nr krzyża: 12798). Otrzymał również Krzyż Walecznych i został awansowany na stopień porucznika. Matka, Jadwiga z domu Jasiewicz, jest córką inżyniera budownictwa, Aleksandra Jasiewicza i Stefanii z Szydłowskich. W czasie okupacji hitlerowskiej była sanitariuszką Szarych Szeregów na Kielecczyźnie, nosiła pseudonim "Bratek". Po ukończeniu studiów polonistycznych od 1953 pracowała w Instytucie Badań Literackich PAN i jako nauczycielka języka polskiego. Jarosław Kaczyński wychowywał się ze swoim bratem bliźniakiem, Lechem, w inteligenckiej i patriotycznej rodzinie. Jest kawalerem, mieszka z matką na warszawskim Żoliborzu. Jego brat bliźniak, Lech Kaczyński, który był m.in. prezydentem RP w latach 2005–2010, zginął w "Katastrofie" polskiego Tu-154 w Smoleńsku. Uczęszczał początkowo do XLI Liceum Ogólnokształcącego im. Joachima Lelewela w Warszawie, ukończył w 1967 XXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w tym mieście. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w 1971 na Wydziale Prawa i Administracji uzyskał tytuł zawodowy magistra. 8 grudnia 1976 na tym samym wydziale obronił pracę doktorską zatytułowaną "Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą". Jego promotorem był profesor Stanisław Ehrlich. W latach 1971–1976 był zatrudniony jako pracownik naukowy w Instytucie Polityki Naukowej i Szkolnictwa Wyższego. Później do 1981 pracował jako adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim w filii w Białymstoku. W 1976 rozpoczął współpracę z Komitetem Obrony Robotników, następnie z Biurem Interwencyjnym KSS KOR, gdzie badał m.in. przypadki zabójstw dokonanych przez funkcjonariuszy MO i SB. Od 1979 należał do redakcji kierowanego przez Antoniego Macierewicza niezależnego miesięcznika "Głos". W 1980 został członkiem "Solidarności", kierował w jej ramach sekcją prawną Ośrodka Badań Społecznych przy Regionie Mazowsze. W 1981 podpisał deklarację założycielską Klubów Służby Niepodległości, które nie podjęły jakiejkolwiek działalności. W latach 1982–1983 był zatrudniony w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego na etacie starszego bibliotekarza. W obradach Okrągłego Stołu uczestniczył w podzespole ds. reform politycznych. W lipcu i sierpniu 1989 był w zespole negocjacyjnym ze strony NSZZ "S" ze Stronnictwem Demokratycznym i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym celem powołania koalicyjnego rządu. W latach 1989–1990 był redaktorem naczelnym "Tygodnika Solidarność". Od 1990 do 1991 sprawował funkcję ministra stanu, szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Odszedł ze stanowiska po konflikcie środowiska Porozumienia Centrum z prezydentem. W 1990 był współtwórcą, a do 1998 prezesem tej partii.
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
Jarosław Kaczyński w 1976 rozpoczyna współpracę z Komitetem Obrony Robotników, następnie z Biurem Interwencyjnym KSS KOR. W 1980 zostaje członkiem "Solidarności", kierował w jej ramach sekcją prawną Ośrodka Badań Społecznych przy Regionie Mazowsze. W 1981 podpisuje deklarację założycielską Klubów Służby Niepodległości, organizacji opozycji niepodległościowej w PRL, powołanej 27 września 1981 przez Wojciecha Ziembińskiego. Organizacja ta powstała jako reakcja na rozwiązanie KSS KOR na I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ "Solidarność". Stawiała sobie za cel koordynowanie działań podziemnych środowisk niepodległościowych. Wśród jej członków znaleźli się działacze Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela i Ruchu Młodej Polski. Organizacja nie podjęła jednak jakiejkolwiek działania. W 1982 nawiązał współpracę z Komitetem Helsińskim, a rok później z niejawnymi władzami NSZZ "S", Tymczasową Komisją Koordynacyjną, od 1986 kierował biurem społeczno-politycznym TKK, a od 1987 był sekretarzem jawnej Krajowej Komisji Wykonawczej. W sierpniu 1988 roku niespełna 40-letni bracia, Jarosław i Lech Kaczyńscy, biorą udział w nieudanym strajku w stoczni gdańskiej.
Od czasów sierpniowego strajku w 1988 roku bracia Kaczyńscy mają znaczący wpływ na Wałęsę. To dzięki niemu przeforsowują swój pomysł: powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego wbrew PZPR i solidarnościowej lewicy. Wkrótce jednak skłócają się z Tadeuszem Mazowieckim, a potem i z Wałęsą - o wpływy ale i o kierunki polityki. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" tak relacjonował te czasy brat Jarosława Kaczyńskiego - Lech: Jak pan ocenia sposób, w jaki Wałęsa traktował w tamtym czasie Annę Walentynowicz czy Gwiazdów? W wypadku Anny Walentynowicz była to zazdrość Wałęsy o oklaski. Początkowo nie było specjalnego konfliktu politycznego. Jak na salę wchodziła pani Ania i Wałęsa, to dostawali równą ilość braw. Wałęsa chciał to szybko zmienić na swoją korzyść. Jeżeli chodzi o Gwiazdę, to Wałęsa traktował go jako oponenta politycznego i nie bez powodu. Czy kontakty Wałęsy z SB na początku lat 70. były jakoś wykorzystywane przez władze w latach 1980 – 1981? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Natomiast oczywiście zaciążyły one na zachowaniu Wałęsy po roku 1990. Dlaczego Lech Wałęsa nigdy nie chciał jednoznacznie rozstrzygnąć sprawy swoich kontaktów z SB z lat 70.? Bo się obawiał, że będzie go to zbyt dużo politycznie kosztować. Wałęsa chciał być prezydentem już na początku lat 80. Pamiętam, jak udzielał kiedyś wywiadu szwajcarskiemu dziennikarzowi, który zapytał, kto będzie prezydentem Polski po Jaruzelskim (który wtedy był co prawda premierem, ale ów dziennikarz miał dość nikłą wiedzę o Polsce). Wałęsa bez zastanowienia odparł: "Ja". A była to ciemna noc stanu wojennego. Czy Wałęsa w latach 80. prowadził jakąś grę? Być może, ale czym innym jest prowadzić grę, a czym innym być agentem. Czym innym pisać sprawozdania, a czym innym wiedzieć, że jest bezpieka na świecie. Ta niezdolność do zamknięcia tego rozdziału swojego życia nie zmieniła Wałęsy na gorsze? Na pewno sprawiła, że był człowiekiem, który w 1990 roku stał na czele części społeczeństwa chcącej dokończenia rewolucji solidarnościowej. Sięgnął po prezydenturę, by następnie stać się gwarantem interesów najgorszej części nomenklatury. Poza elementem szantażu pośredniego w stosunku do Wałęsy po 1990 roku wykorzystano także jego brak wiedzy o świecie. To była klasyczna taktyka usuwania z jego otoczenia ludzi, którzy mogliby mu tej wiedzy dostarczyć. Kto usuwał? Mogę tylko spekulować, że wpływ na Wałęsę wywierali ludzie wojskowej bezpieki za pomocą Wachowskiego. Wykorzystano także jego głębokie przekonanie, że jeśli przeciwstawi się tym siłom, to mogą go one skompromitować. Z kolei – jeżeli z nimi pójdzie, to będzie rządził Polską przez 20 lat. To był argument życia.
W latach 1989–1991 zasiadał w Senacie I kadencji jako senator z województwa elbląskiego, był członkiem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. W grudniu 1991 Jarosław Kaczyński zdołał przeforsować na premiera Jana Olszewskiego. Rząd Olszewskiego rozpoczął proces dekomunizacji w Wojsku Polskim i ministerstwie spraw wewnętrznych. Został jednak odwołany w nocnym głosowaniu z 4 na 5 czerwca 1992 (tzw. "Noc Teczek"), w związku z wykonaniem przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa zajmujących stanowiska w najwyższych władzach państwa (tzw. lista Macierewicza).

Porozumienie Centrum

Porozumienie Centrum zostało założone przez działaczy zgrupowanych wokół Jarosława Kaczyńskiego. O utworzeniu partii jej przywódcy powiadomili dziennikarzy zgromadzonych na konferencji prasowej w dniu 12 maja 1990. Domagali się zerwania z dotychczasową polityką rządu Tadeusza Mazowieckiego, który oskarżano o zbyt wolne na tle krajów regionu odchodzenie od pozostałości komunizmu. Wysuwano postulat skrócenia kadencji Sejmu kontraktowego i przeprowadzenia w pełni demokratycznych wyborów do parlamentu, a także wyboru nowego prezydenta, początkowo na okres tymczasowy, następnie na pięcioletnią kadencję w wyborach powszechnych. Wysunięto na to stanowisko kandydaturę Lecha Wałęsy. Po wygranych przez Wałęsę wyborach prezes PC Jarosław Kaczyński uzyskał nominację na urząd szefa Kancelarii Prezydenta. Jednocześnie brat Jarosława Lech objął funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, jednak drogi liderów Porozumienia Centrum i urzędującego prezydenta zaczęły się rozchodzić. Politycy PC weszli w skład rządu Jana Bieleckiego, obejmując w nim teki: szefa Centralnego Urzędu Planowania, szefa Urzędu Rady Ministrów oraz ministra budownictwa. W wyborach parlamentarnych w 1991 partia wystartowała w ramach koalicji Porozumienie Obywatelskie Centrum, uzyskując 8,71% głosów i wprowadzając do Sejmu 44 posłów. Mimo niewielkiej liczby parlamentarzystów skuteczne rozmowy w sprawie utworzenia koalicji rządowej doprowadziły do tego, że Lech Wałęsa desygnował kandydata na premiera z tego właśnie ugrupowania – był nim Jan Olszewski. W rządzie Porozumienie było reprezentowane przez ministrów: Jana Parysa, Wojciecha Włodarczyka, Adama Glapińskiego i Jerzego Eysymontta. Gabinet Olszewskiego był od momentu powstania rządem mniejszościowym. W wyniku wotum nieufności z 4 czerwca 1992 roku (tzw. "Nocna zmiana") rząd upadł.
Po nieudanej misji Waldemara Pawlaka Porozumienie Centrum brało udział w negocjacjach nad powołaniem rządu Hanny Suchockiej, do którego ostatecznie nie przystąpiło. Głosowało również przeciwko tzw. Małej Konstytucji. 28 maja 1993 partia opowiedziała się za wotum nieufności dla rządu, co otworzyło drogę do rozwiązania parlamentu przez prezydenta i rozpisania nowych wyborów. 29 stycznia 1993 ugrupowanie wzięło udział wraz z RdR, RTR i Partią Wolności w tzw. marszu na Belweder, podczas którego skandowano hasła "Bolek do Moskwy" i "Towarzysz Bolek, wynocha do Tworek". 1 lutego 1993 Jarosław Kaczyński wysunął postulat dymisji prezydenta Wałęsy. Konflikt z obozem belwederskim osiągnął apogeum, gdy w marcu 1993 Jarosław Kaczyński poinformował o istnieniu tajnej instrukcji UOP o numerze 0015/92, która przewidywała m.in. inwigilację prawicowych ugrupowań opozycyjnych. 19 września 1993 lista nr 1 zdobyła 4,42% głosów i nie przekroczyła wymaganego dla partii progu 5%. W wyborach parlamentarnych w 1997 PC startowało z list Akcji Wyborczej Solidarność, uzyskując 14 mandatów poselskich. Jarosław Kaczyński będąc przewodniczącym PC po powstaniu AWS w 1996 był jednocześnie jednym z kilku wiceprzewodniczących AWS. Jednak tuż przed wyborami w roku 1997 wystąpił z AWS, choć samo PC nadal było w AWS, a jego główni działacze startowali z listy Akcji. Sam Kaczyński został wybrany z listy Ruchu Odbudowy Polski, partii założonej 18 listopada 1995 przez komitety wyborcze Jana Olszewskiego.

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość została zarejestrowana dnia 13 czerwca 2001 roku na fali popularności uzyskanej przez Lecha Kaczyńskiego podczas pełnienia przez niego funkcji ministra sprawiedliwości (od czerwca 2000 do lipca 2001). PiS opowiadała się za zwiększeniem praw dla ofiar przestępstw i zaostrzeniem kar dla przestępców w szczególności za przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu. Ugrupowanie postulowało utworzenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego i wprowadzenie zasady jawności oświadczeń majątkowych polityków i urzędników. Partia popiera integrację z Unią Europejską, a także jest za polityką proamerykańską. PiS poparł także udział polskich żołnierzy w operacji w Iraku i sprzeciwiał się ich natychmiastowemu wycofaniu. Partia sprzeciwia się: legalizacji eutanazji, aborcji, rejestracji związków homoseksualnych oraz legalizacji tzw. "narkotyków miękkich". PiS postulował między innymi przywrócenie kary śmierci, utrzymanie bezpłatnej edukacji w szkołach podstawowych, średnich i wyższych uczelniach państwowych, bezpłatnej służby zdrowia, lustracji majątkowej polityków oraz upublicznienie nazwisk wszystkich agentów peerelowskich służb specjalnych i dekomunizację, a także zmniejszenie liczby mandatów w obu izbach Zgromadzenia Narodowego i wprowadzenie systemu semiprezydenckiego. W 2005 Prawo i Sprawiedliwość pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego wygrywa wybory parlamentarne. Nie podejmuje się on jednak misji tworzenia nowego rządu, gdyż zbiegło się to w tym czasie z drugą turą wyborów prezydenckich, w której znalazł się jego brat, desygnując na to stanowisko Kazimierza Marcinkiewicza - który był tylko nic nie znaczącą marionetką. 7 lipca Kazimierz Marcinkiewicz informuje opinię publiczną o zamiarze podania się do dymisji.
10 lipca Lech Kaczyński desygnuje Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko premiera. Jako nowy premier powołał gabinet w ramach koalicji PiS-Samoobrona-LPR w składzie tożsamym z dotychczasowym rządem. 22 września 2006 zdymisjonował po raz pierwszy wicepremiera i ministra rolnictwa i rozwoju wsi Andrzeja Leppera i został pełniącym obowiązki szefa tego resortu do 16 października, tj. do czasu powrotu lidera Samoobrony do rządu. Początkiem 2007 roku odwołał ze składu rządu Andrzeja Leppera i Tomasza Lipca, a 8 sierpnia zdymisjonował szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, desygnując na to stanowisko Władysława Stasiaka. 5 listopada tego samego roku złożył w Pałacu Prezydenckim i w Sejmie dymisję z urzędu Prezesa Rady Ministrów, która w tym samym dniu została przyjęta przez prezydenta. Rada Ministrów pod jego kierownictwem sprawowała obowiązki do 15 listopada 2007, tj. do dnia zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. 26 kwietnia 2010 ogłosił, że będzie kandydował z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w czerwcowych wyborach prezydenckich.
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
W wyborach parlamentarnych w 1991 partia Jarosława Kaczyńskiego, Porozumienie Centrum, uzyskuje 8,71% głosów i wprowadza do Sejmu 44 posłów. Mimo niewielkiej liczby parlamentarzystów skuteczne rozmowy w sprawie utworzenia koalicji rządowej doprowadziły do tego, że Lech Wałęsa desygnował kandydata na premiera z tego właśnie ugrupowania – był nim Jan Olszewski. Rząd Olszewskiego od początku swej działalności podejmuje próbę zmiany kierunku polityki, zwłaszcza w dziedzinie gospodarki i prywatyzacji majątku narodowego. Rozpoczął też proces dekomunizacji w wojsku i resorcie spraw wewnętrznych. Zahamowanie przez premiera dotychczasowych kierunków tzw. dzikiej prywatyzacji oraz zarządzenie kompleksowej kontroli resortu przekształceń własnościowych, spowodowało otwarty konflikt rządu z ugrupowaniami postkomunistycznymi i liberalnymi w parlamencie. W maju 1992 roku Olszewski sprzeciwia się przekazaniu baz opuszczanych przez wojska rosyjskie stacjonujące w Polsce w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich. Gdy mimo sprzeciwu premiera odpowiednie porozumienie polsko - rosyjskie zostaje przez MSZ parafowane, dochodzi na tym tle do konfliktu z prezydentem Lechem Wałęsą. By nie dopuścić do podpisania parafowanego już porozumienia, premier przekazał sprzeciw rządu w drodze wysłania szyfrowej depeszy do Moskwy na ręce Lecha Wałęsy. Nazajutrz po powrocie z Moskwy prezydent zgłosił wniosek o odwołanie rządu. 4 czerwca rano do Sejmu trafiają koperty z tzw. listą Macierewicza, na której minister spraw wewnętrznych - Antoni Macierwicz umieścił nazwiska ponad 80 tajnych współpracowników MSW. Wybuchła niesamowita wrzawa w sejmie, którą można śmiało porównać do wrzucenia granatu do szamba. Rząd Olszewskiego zostaje obalony w trybie natychmiastowym w nocnym głosowaniu z 4 na 5 czerwca 1992 roku w związku z wykonaniem przez ministra Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnienie konfidentów służby bezpieczeństwa, zajmujących stanowiska w najwyższych władzach państwa. Jarosław Kaczyński komentuje wówczas te tragiczne dla Polski zagranie "judaszów" takimi słowami: To nie jest debata o odwołanie rządu, to jest debata o Polsce. Musimy sobie wreszcie powiedzieć, że żadne normalne państwo nie może tolerować agentów w swoich strukturach. I żadne frazesy tego nie zmienią Premier Olszewski powiedział: Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy oderwać się ostatecznie od komunistycznych powiązań, stawia się nagły wniosek o odwołanie rządu. Był to precedens na skalę światową, gdyż nie było w historii drugiego takiego przypadku, żeby premiera odwoływano podczas nocnych narad, tylko dlatego, że agenci, złodzieje i aferzyści bali się jego działań lustracyjnych. Jarosław Kaczyński poniósł klęskę, gdyż nie udało mu się odsunąć agentów, na czele z "Bolkiem", od władzy. Jednak w roku 2006 ponownie spróbuje zlikwidować rosyjską agenturę działającą w Polsce - WSI.
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
15 marca 1990 roku Jarosław Kaczyński wraz z Marią Stolzman, Sławomirem Siwkiem, Krzysztofem Czabańskim, Maciejem Zalewskim oraz Bogusławą Heba zostaje współzałożycielem Fundacji Prasowej "Solidarność". Jarosław Kaczyński był wówczas senatorem i redaktorem naczelnym "Tygodnika Solidarność". Uchodził za prawą rękę Lecha Wałęsy. Po jego wyborze na prezydenta przez kilka miesięcy był drugą najważniejszą osobą w Polsce. Statutowym celem fundacji było prowadzenie i wspieranie działalności edytorskiej, prasowej i poligraficznej. W 1990 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego postanowił zlikwidować RSW Prasa-Książka-Ruch, dawny koncern prasowy PZPR, a tytuły gazet przekazać w ręce spółek, spółdzielni i fundacji. Większość gazet została przekazana spółdzielniom dziennikarskim, kilka przypadło spółkom lub fundacjom związanym z partiami politycznymi. Politycy wszystkich ugrupowań uważali wówczas, że pluralizm polityczny wymaga kontroli poszczególnych partii nad gazetami. Z czasem okazało się, że partie nie potrafią prowadzić gazet, które albo padały, albo były przejmowane przez profesjonalnych wydawców. Jesienią 1990 roku, jeszcze przed zwycięstwem Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich, Jarosław Kaczyński zażądał przekazania "Ekspresu Wieczornego" - wówczas najbardziej poczytnej gazety stołecznej obok "Życia Warszawy". W maju 1991 roku fundacja nabywa "Ekspres Wieczorny", zakłady graficzne w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej i ul. Srebrnej oraz siedzibę Ekspresu Wieczornego w centrum Warszawy. Za całość fundacja płaci 4.200.000 PLN pochodzących głównie z państwowego banku BPH, który dofinansowywuje fundacje (wraz z spółką Telegraf). Równocześnie fundacja podnajmuje biura (wynajmowane od gminy) państwowemu wówczas Bankowi Przemysłowo-Handlowemu kierowanego przez Janusza Quandta. Różnica czynszów będąca przychodem fundacji wynosi miesięcznie około 16.800 PLN. Bank opłaca czynsz za 12 lat z góry. 10 września 1991 r. (tuż przed wyborami do Sejmu) Fundacja, łamiąc własny status, udziela pożyczki Porozumieniu Centrum w wysokości 800.000 PLN. W tym samym roku Jarosław Kaczyński wchodzi (obok m.in. Lecha Kaczyńskiego, Macieja Zalewskiego, Andrzeja Urbańskiego i Krzysztofa Czabańskiego) w skład władz spółki akcyjnej "Telegraf", która w ciągu 10 miesięcy pomnożyła kapitał zakładowy ponad 140 razy. Pieniądze te pochodziły od firm należących do skarbu państwa. Państwowy wówczas Bank Przemysłowo-Handlowy wspomógł spółkę "Telegraf" 11 milionami złotych, natomiast państwowy Budimex wykupił w spółce udziały za okrągłą sumkę 9 milionów złotych. "Telegraf" wziął jeszcze 15 miliardów kredytu z państwowego wówczas Kredyt Banku (12.04.1991 r.), zaś z Banku Rozwoju Energetyki 18 miliardów złotych. W 1991 Jarosław Kaczyński zbył akcje tej spółki na rzecz Macieja Zalewskiego, któremu 1993 prokuratur przedstawił zarzut rzekomego nielegalnego finansowania Porozumienia Centrum przez Fundację Prasową "Solidarność". Politycy dawnego PC nie robili tajemnicy z tego, że budowę zaplecza gospodarczego uważają za warunek przetrwania w polityce. W 1992 roku Maciej Zalewski mówił do Witolda Gadomskiego: Patrz, co robią czerwoni. Uwłaszczyli się, mają spółki, pieniądze, media. Jeżeli nie będziemy robić tak samo, to za kilka lat znikniemy, a oni przetrwają. 19 lipca 1993 r. Rada Fundacji pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego przyjmuje uchwałę stwierdzającą, że Porozumienie Centrum oddało pożyczkę z procentami. W 1993 prokurator przedstawił Kaczyńskiemu, Czabańskiemu i Siwkowi zarzuty nielegalnego finansowania PC przez Fundację. Zostali oskarżeni o działanie na szkodę swojej Fundacji. Proces został zakończony częściowym uniewinnieniem i częściowym umorzeniem w 1994 roku Wznowiony po apelacji w 1995 roku, został ostatecznie umorzony w 2000 roku gdyż w międzyczasie zmienił się kodeks karny. W 1995 roku powstała spółka "Srebrna" o kapitale 5.564 tys. zł. Głównym udziałowcem jest FPS, a mniejszościowymi Barbara Czabańska (żona Krzysztofa Czabańskiego) i Jarosław Kaczyński, którzy wnieśli po 2 tys. zł. Wkrótce kapitał spółki został podwyższony do 8 mln zł. Część nieruchomości posiadanych przez Fundację została wniesiona aportem do spółki. Spółka "Srebrna" prowadzi normalną działalność komercyjną, polegającą na wynajmowaniu lokali.

Największym koszmarem zawodowego polityka w Polsce jest utrata mandatu lub stanowiska państwowego, zapewniającego stałe, wysokie dochody. Jeśli partia przegrywa, wielu byłych posłów i urzędników zaczyna szukać posady. Pukają do drzwi innych partii, ubiegają się o stanowiska w państwowych spółkach i urzędach lub po prostu znajdują nową pracę. Politykom z kręgu Jarosława Kaczyńskiego zgromadzony w spółkach i fundacjach majątek mógł pozwolić przetrwać chude lata. Zgodnie z ustawą, partia może użyczać posiadane przez siebie nieruchomości i lokale jedynie na biura poselskie i senatorskie oraz biura radnych gminy, powiatu albo województwa. Jarosław Kaczyński nie łamał ustawy o partiach politycznych, gdyż majątek należał do fundacji i spółek, które nie były związane ani z PC ani z PiS-em, choć nie było żadnych prawnych przeciwwskazań by mogły dać zatrudnienie członkom partii politycznych. Podobnie jak nie ma żadnych przeszkód by polityk dowolnego ugrupowania zatrudnił swojego kolegę w swoim sklepie spożywczym.
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
Jarosław Kaczyński poniósł klęskę w 1992 roku (4 strona teczki), gdyż nie udało mu się odsunąć agentów, na czele z "Bolkiem", od władzy. Od tego czasu Specsłużby zrozumiały, że z Kaczyńskimi nie ma żartów i chciały odsunąć go z życia politycznego.

Dramat w trzech aktach

Na starcie kampanii parlamentarnej 2001 r. telewizja publiczna pokazała "Dramat w trzech aktach", film oskarżający braci Kaczyńskich o to, że przyjęli dla PC pieniądze pochodzące z Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (przed filmem TVP uprzedziła widzów, że nie ma on żadnego związku z kampanią wyborczą). Na ekranie Janusz Pineiro, pół-Kubańczyk, i Jerzy Klemba, były oficer wywiadu (obaj ścigani listami gończymi za malwersacje), opowiadali jak na początku lat 90. finansowali PC pieniędzmi z FOZZ-u. Efekt został osiągnięty. O zbitce Kaczyńscy - FOZZ zrobiło się głośno, gdy Prawo i Sprawiedliwość zaczęło zyskiwać w sondażach. Nie miało znaczenia, że w dokumentach prokuratury odnalazło się oświadczenie Pineiry z 1993 r., w którym stwierdzał on, iż do zeznań, że przekazywał pieniądze z FOZZ-u politykom, chciały go zmusić (już na początku lat 90.!) specsłużby. Co z tego, że Klemba w Radiu Zet przyznał, że Kaczyńscy mogli nie wiedzieć o jego operacjach. Telewidzowie tego nie zobaczyli.

Szafa Lesiaka

Wszystko zaczęło się 25 lipca 1997 roku, kiedy to Urząd Ochrony Państwa na polecenie Zbigniewa Siemiątkowskiego, ówczesnego ministra koordynatora służb specjalnych, komisyjnie sprawdził podręczne archiwum, czyli szafę Lesiaka. Okazało się, że szafa zawierała prawdziwą bombę w postaci teczek, zdjęć, luźnych kartek i wycinków prasowych oraz dokumentów. UOP zawiadomił prokuraturę, a ta na ich podstawie wszczęła śledztwo w sprawie inwigilacji prawicy, które do dziś budzi emocje. W pierwszej połowie lat 90. UOP posługiwał się swymi agentami wobec polityków opozycji w celu ich skłócenia oraz dezinformowania - wynika jednoznacznie z odtajnionych przez ABW akt z szafy płk. UOP Jana Lesiaka, do których dostęp uzyskała PAP w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Według ujawnionych dokumentów największym zagrożeniem miała być działalność osób związanych z J. Kaczyńskim i A. Glapińskim, bo charakteryzuje się dużą skutecznością i bezwzględnością, budową struktur mafijnych. Sam Jarosław Kaczyński był opisywany między innymi jako twardy fighter: Jarosław Kaczyński, (lat 44), przewodniczący Porozumienia Centrum, dr prawa. Polityk dynamiczny i zdecydowany, twardy fighter, umie grać stanowczo "va banque" w sytuacjach konfliktowych oraz wychodzić z niekonwencjonalnymi inicjatywami politycznymi. Odegrał wielką rolę w stworzeniu sojuszu "Solidarności" z SD i ZSL, który doprowadził do odsunięcia PZPR od władzy w 1989 r. (...) Umie skupiać się na rzeczach konkretnych, nie bawić w szlachetne ogólniki, co go dodatnio wyróżnia na tle większości polskich polityków. Przeprowadzony z nim parę lat temu wywiad-rzeka pt. "Odwrotna strona medalu" należał do najciekawszych książek z politycznej literatury faktu, dzięki konkretności opisów wydarzeń na scenie politycznej i braku przegadania. (...) Do niepopularności Kaczyńskiego przyczyniał się fakt, że ten nie ukrywał na zewnątrz swych dużych ambicji politycznych, a w Polsce przywykło się raczej starannie te ambicje maskować, tak jak T. Mazowiecki, lub w najlepszym razie akcentować "Nie chcę, ale muszę" (L. Wałęsa). (...) Sprawy osobiste. J. Kaczyński jako 12-letni chłopak wraz z bratem bliźniakiem grał główną rolę w filmie dla dzieci "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Jest starym kawalerem. Mieszka z rodzicami w 3-pokojowym mieszkaniu na I piętrze 3-kondygnacyjnego domu. Matka J. Kaczyńskiego tak wyjaśniła, dlaczego się nie ożenił: "Myślę, że już spotkał kobietę swego życia. Miało to miejsce w latach siedemdziesiątych. Był mocno zaangażowany. Ona twierdziła, że rzucił ją dla KOR-u (Komitetu Obrony Robotników). Wyszła już za mąż. Na ten temat nie rozmawiamy. Jest między nami taka umowa". (...) Umie wiele rzeczy sam gotować. Ulubione dania: befsztyki z polędwicy i wątróbka z drobiu. W czasach gdy był "na pensji" przeznaczał 1/3 zarobków na schroniska dla zwierząt. Kiedy ponownie Jarosław Kaczyński dochodzi do władzy w 2006 roku ujawnia dokumenty ze swojej "teczki", założonej mu przez funkcjonariuszy SB. Deklarację takiego zamiaru ogłosił kilka miesięcy wcześniej, następnie jednak tłumaczył, że nie może tego uczynić, gdyż są w niej ślady ingerencji pułkownika Jana Lesiaka. Dwie znajdujące się w niej deklaracje lojalności zostały uznane za podrobione nie później niż w 1993, zaś postępowanie przygotowawcze w tej sprawie zostało umorzone w 2008 w związku z przedawnieniem karalności. Po raz pierwszy o jego rzekomej lojalce poinformował tygodnik "NIE", którego redakcja przyznała, że dokument ten był sfałszowany. Służbom specjalnym nie udaje się zaszkodzić Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Likwidacja WSI

Już od 1991 roku służby specjalne kierowane przez byłych oficerów KGB, ściśle współpracujących z GRU, kontrolujących WSI/WSW, chciały zniszczyć Lecha i Jarosława Kaczyńskiego. Jednak Jarosław Kaczyński nie ugiął się przed nimi i w roku 2006 zlikwidował Rosyjską agenturę działającą w Polsce - WSI. Został sporządzony "Raport Macierewicza" odnoszącego się do działalności wojskowych służb specjalnych PRL i III RP. Agenci działający i piastujący wysokie stanowiska w Polsce wpadają w panikę. Rosyjscy szpiedzy, kontrolujący WSI, kontaktują się z Bronisławem Komorowskim i rozmawiają o planach wykradzenia aneksu do raportu. Wybucha "Afera Marszałkowa". Faktyczna likwidacja trwała około pół roku: od 30 września 2006 do 16 lutego 2007. W 2006 Sejm podjął decyzję o likwidacji WSI. W miejsce WSI powołano SKW i SWW. Likwidatorem WSI został Antoni Macierewicz, nominowany także na stanowisko wiceministra Obrony Narodowej. Zostały one ostatecznie zlikwidowane 30 września 2006 roku. Wynikiem prac komisji weryfikacyjnej był tzw. "Raport o działaniach żołnierzy i pracowników WSI" z 16 lutego 2007 roku, dokumentujący pozaprawne działania tych służb (m.in. nielegalny handel bronią, udział w "mafii paliwowej"). Macierewicz przedstawił w raporcie oprócz szeregu nieprawidłowości i przestępstw na szeroką skalę, także zależność WSI od GRU. Opisał strukturę kadrową WSI, która składała się w większości z osób przeszkolonych w latach 70. XX w. w radzieckich akademiach KGB i GRU oraz politykę zatrudnienia, która uzależniała awans na stanowiska kierownicze od odbycia odpowiednich szkoleń w służbach radzieckich; zwraca uwagę na sprzeczność opisywanych liczb i faktów z deklaracjami późniejszych ministrów obrony – Janusza Onyszkiewicza i Bronisława Komorowskiego – którzy twierdzili, że polskie służby zachowywały dużą niezależność od GRU; opisuje agenturę radziecką a następnie rosyjską w Wojsku Polskim oraz zaniechania kontrwywiadowcze ze strony WSI w stosunku do kierunku wschodniego – tolerowanie szpiegostwa, działań agenturalnych spółek polsko-rosyjskich oraz libacji z udziałem znanych agentów KGB; opisuje szczegóły operacji GWIAZDA, stanowiącej pozorną weryfikację agentury radzieckiej w polskich służbach co zaowocowało m.in. nieskrępowaną działalnością ppłk Czesława Wojtkuna, który został następnie w latach 90. skazany za szpiegostwo na rzecz KGB ale w wyniku działań UOP a nie WSI. W radiowych Sygnałach Dnia tak Jarosław Kaczyński charakteryzuje WSI: WSI jest na pewno potężnym lobby w Polsce w dalszym ciągu - tutaj Antoni Macierewicz ma rację, bo on o tym mówił - i lobby, które odzyskało wpływy i takie poczucie pewności siebie po dojściu do władzy Platformy Obywatelskiej. A dlaczego tak jest? Sądzę, że byłoby o czym mówić, że historycy, a być może nie tylko historycy, mieliby tutaj duże pole do pracy po prostu, do pracy, do odtworzenia różnych faktów z ostatnich 20 lat. Jarosław Kaczyńki odnosi jednak sukces, gdyż udaje mu się rozbić WSI. Ci sami ludzie - oficerowie KGB/GRU/WSI - ostatecznie podejmują decyzję o "politycznej" likwidacji braci Kaczyńskich.
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
Ta umowa nie powinna zostać podpisana

Ze względu na ogromną wagę pozyskanych przez nas informacji, strona ta zostanie opublikowana w późniejszym czasie. Śledztwo jest bardzo skomplikowane i wymaga dokładnego przestudiowania dalekosiężnych planów ludzi lecących Tu-154. To co możecie Państwo przemyśleć, bez względu na to kto za tym stał, to zachowanie i dezinformacja Polskich mediów. W skrajnych przypadkach prowadząca do czystego chamstwa.
Jak byście się Państwo czuli, gdyby w tym samolocie została zamordowana Wasza matka albo Wasz brat?
Trwa wczytywanie forum.
Proszę czekać...
Trwa budowanie grafu powiązań.
Proszę czekać...
Trwa wczytywanie danych statystycznych.
Proszę czekać...
W oparciu o zgromadzone materiały dowodowe oceń czy obserwowany jest winny zarzucanych mu czynów?
Jesli uważasz, że obserwowany powinien stanąć przed Trybunałem Obywatelskim aby w jawnym procesie zostać sprawiedliwie osądzony -- zaznacz swój głos.


W przypadku naruszenia zasad regulaminu istnieje możliwość odwołania się do władz Instytutu Prawdy Obywatelskiej w sprawie ujawnionych w teczce informacji.
Odwołanie w sprawie teczki o numerze ewidencyjnym 3254/6.
Temat
Adres mailowy
Treść
Proszę uzupełnić treść wniosku.
Materiały audo-wizualne z przesłuchań świadków oraz pisemne zeznania obserwatorów znajdują się w archiwach Instytutu Prawdy Obywatelskiej.
Ostatnio opublikowane teczki.
[ / ]

Trwa pobieranie danych z serwera.
Proszę czekać.

Ostatnio komentowane teczki.
[ / ]

Trwa pobieranie danych z serwera.
Proszę czekać.

Ostatnio przeglądane teczki
[ / ]

Trwa pobieranie danych z serwera.
Proszę czekać.

Przejdź do teczki
Cytat dnia